Piątkowa demonstracja w Meksyku była pokłosiem dwóch głośnych w kraju w ostatnich tygodniach spraw: przypadku 17-letniiej dziewczyny, która zeznała, że 3 sierpnia czterech funkcjonariuszy zgwałciło ją w swoim radiowozie w Azcapotzalco, na północy miasta, i historii 16-latki wykorzystanej seksualnie przez policjanta w muzeum w centrum miasta kilka dni później. Wściekłe Meksykanki wyszły na ulice.

Zamiast chronić, gwałcą

Większość z około 300 protestujących stanowiły kobiety.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej