Natalia Waloch: Jak dochodzi do takiego stopnia uzależnienia dzieci i młodzieży od social mediów, jaki pokazują najnowsze badania Brytyjczyków?

Prof. Edyta Gruszczyk-Kolczyńska*: Zaczyna się od tego, że tablety i smartfony dostają do ręki już małe dzieci. W Polsce takie dane regularnie zbiera np. Fundacja Dzieci Niczyje. Aż 64 proc. dzieci już w pierwszym roku życia ma z nimi kontakt. Jest też raport Millward Brown Poland, w którym czytamy, że ponad 40 proc. dwulatków w Polsce korzysta samodzielnie z urządzeń mobilnych. Z innych badań przeprowadzonych na grupie 1200 matek wynika, że 45 proc. dzieci od jednego do trzech lat korzysta ze smartfona samodzielnie, wśród czterolatków jest to już 75 proc., a w grupie dzieci 7-10 lat - aż 92 proc.

Dlaczego tak się dzieje?

- Bo smartfony i tablety są używane jako środek wychowawczy. Jeśli dziecko płacze i kaprysi w poczekalni do lekarza, daje mu się urządzenie, żeby się uspokoiło. Jeśli nie chce jeść, daje mu się jako zachętę. Dziecko ma dzięki temu nie płakać, nie denerwować się i nie przeszkadzać dorosłym. Dochodzi do tego, że małe dzieci godzinami bawią się tabletami.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej