KATARZYNA PAWŁOWSKA-SALIŃSKA: Polkom najbardziej zależy na rodzinie. Ale nie chcemy tradycyjnych struktur patriarchalnych. Co nas czeka?

KATARZYNA PAWLIKOWSKA: Jesteśmy w tej chwili w bardzo ważnym momencie – my, kobiety, rozpoczęłyśmy proces wybudzania się. Chcemy móc robić to, co jest dla nas ważne, widzimy przed nami wiele możliwości, ale jednocześnie ciągle jesteśmy przekonane, że dla kobiety najważniejsze powinno być, żeby była gospodynią i mamą. Nie widzimy na razie opcji: „najważniejsze jest dla mnie być spełnionym człowiekiem, także w rodzinie”.

Czyli klincz?

Nie. Posuwamy się długą i krętą drogą, ale do przodu. Utrudnia nam ją nie tylko wychowanie, ale także nasze uwarunkowania psychiczne. Jednostką społeczną kobiet jest „my”, a nie „ja”, i to jest jedna z najważniejszych rzeczy, które nas definiują. Postrzegamy siebie w kontekście innych ludzi. Kobiety nie są samotnymi żeglarkami, tylko miłośniczkami gry zespołowej. Mamy też zaburzone poczucie własnej wartości – nawet te kobiety, które są wzorem sukcesu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej