Samotne matki są w naszym społecznym krajobrazie od dawna, bo zawsze mężczyźni umierali, szli walczyć z okupantem, byli zsyłani na Sybir. Dziś – choć nie ma wojen – kobiet w pojedynkę wychowujących dzieci jest więcej niż kiedykolwiek. Stoją za tym zmiany społeczne i mentalnościowe. Z każdym rokiem przybywa rozwodów i rozstań w związkach nieformalnych, bo grobowa deska, do której miała trwać miłość, znajduje się bardzo daleko i niewielu udaje się dożeglować do niej w parze.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej