Weronika Rosati opowiedziała publicznie o swoim rozstaniu z partnerem, znanym lekarzem, ojcem jej dziecka, o samotnym macierzyństwie i podwójnych standardach w ocenie kobiet i mężczyzn. W mediach społecznościowych rozgorzał spór i popłynęła fala hejtu.

Magdalena Środa: Kiedy powiedziałam znajomym, że chcę cię poznać i zrobić z tobą rozmowę do „Wysokich Obcasów”, obruszyli się: „Po co ci to? Jakaś aktorka, skandal, pranie brudów, to materiał dla Pudelka, nie dla feministycznej gazety. A poza tym narazisz się najlepszemu w swojej dziedzinie lekarzowi w mieście”. No, to narażam się. Dlaczego postanowiłaś nagłośnić swoją prywatną sprawę?

Weronika Rosati: Bo jest we mnie gniew.

Mówią, że gniew to zły doradca. Chociaż jak mnie pytają, skąd się wziął Kongres Kobiet, to mówię, że z gniewu. Gniewu z powodu dyskryminacji, lekceważenia, wykluczania kobiet. A to nie jest tylko gniew prywatny.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej