Małgosia dostała pierwszej miesiączki kilka dni po pogrzebie swojej mamy. Miała wtedy dziesięć lat i ani ona, ani tata nie bardzo wiedzieli, co się wtedy robi. Mama Oli umarła chwilę przed jej siódmymi urodzinami. Byli wtedy całą rodziną na wakacjach, mama poszła na chwilę popływać w jeziorze. Utonęła po cichu, na oczach zdezorientowanej córki. Chora onkologicznie mama Ewy usiłowała przygotować ją na swoją śmierć. Uczyła ją dwóch języków, ale też tego, gdzie odkłada się brudne ubrania, jak doprawić zupę ogórkową. Umarła, gdy Ewa miała osiem lat.

Dzisiaj Małgosia, Ola i Ewa są dorosłe. Ola jest nawet starsza od swej zmarłej matki. Traumę  śmierci rodziców noszą na plecach przez całe życie.

Niekończąca się żałoba

Hope Edelman to autorka wydanej kilka lat temu książki „Córki, które zostały bez matki”. W swoim zbiorze historii o osieroconych kobietach podkreśla, że żałoba po rodzicu jest żałobą szczególnego rodzaju: nawracającą, uporczywą, stanowiącą często trwały element w funkcjonowaniu psychicznym osieroconego dziecka, nawet kiedy jest już ono dorosłe.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej