Przypominamy wywiad z "Wysokich Obcasów Extra" z kwietnia 2013 roku.

Krystyna Romanowska: Nimfomanka to młoda, zepsuta kobieta w czerwonej obcisłej sukience i szpilkach. Siedzi przy barze, kiwa palcem, a przystojni faceci lecą do niej jak ćmy do lampy - taki jest stereotyp seksoholiczki.

Andrzej Gryżewski: To mit. Uzależnienie od seksu to ciężka choroba, której dominującym elementem jest utrata kontroli. Seksoholiczki są skupione na erotycznych bodźcach, każdy nawet najmniej istotny gest odczytują jako zaproszenie. Cały czas szukają kontaktu, uwodzą, sprawdzają swoją atrakcyjność.

Wyobraźmy sobie kobietę, która jedzie do pracy na ósmą, wychodzi z domu o siódmej, a przyjeżdża do pracy o dwunastej. Dlaczego? Bo jedzie tramwajem i wydaje jej się, że jakiś pasażer na nią patrzy, więc wchodzi w tę grę. Wysiada za tym facetem na wcześniejszym przystanku, podbiega, zagaduje, prowokuje. Za wszelką cenę dąży do kontaktu, chociażby flirtu, może to trwać godzinami. Dochodzi do seksu albo i nie, ale ona spóźnia się do pracy.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej