Wywiad ukazał się w Wysokich Obcasach Extra z października 2012 roku.

Gdzie pan ucieka, panie Wroński? Dlaczego zagrzebał się pan w starociach i wciąga za sobą tysiące młodych ludzi? Po co nam to w czasach Facebooka?

- To pytanie do socjologa lub antropologa. Ja znalazłem złoty środek między tym, co chcą czytać moi czytelnicy i co ciekawi mnie samego. Zacząłem się interesować starymi dobrymi lubelskimi czasami, bo szukałem swoich korzeni. Moja rodzina od pokoleń była związana z Lubelszczyzną, ale zostały mi o życiu przodków śladowe relacje. Nawet nie wiem, jak miał na imię którykolwiek z moich pradziadków! Nie odziedziczyłem dworku, gospodarstwa, kamienicy, a przez brak w rodzinie nawyku historycznego - nawet pamiętnika dziadka. W dodatku przyszło mi mieszkać w Lublinie, którego jeszcze 15 lat temu serdecznie nie cierpiałem.

Skąd ta odmiana?

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej