Tekst ukazał się w "Wysokich Obcasach Extra" w lutym 2011 roku

Aneta Augustyn: Co pani w nich widzi?

Dr Joanna Molenda -Żakowicz: Coś więcej niż ozdobę. Widzę ciała niebieskie połączone grawitacją w gromady - na przykład małe Plejady, które powstały z jednego obłoku i trzymają się razem. Widzę gwiazdozbiory, czyli ułożenia gwiazd, które nie mają ze sobą nic wspólnego poza tym, że tworzą wzór. Umowny i niestały, bo gwiazdy wędrują. Są gwiazdy chemicznie osobliwe, zbudowane z bardzo rzadkich pierwiastków takich jak europ. Niektóre, najjaśniejsze, mają imiona: Vega, Syriusz czy Altair, który wiruje tak szybko, że przypomina spłaszczone jajo. Kiedyś nadawano im imiona albo nazywano literami alfabetu; dziś określa się je głównie współrzędnymi. Wewnątrz gwiazdy są w ciągłym ruchu - falują, przez co emitują dźwięki.

Śpiewają?

- Raczej szumią jak morze albo jęczą jak wiatr w kominie. To pod warunkiem, że moglibyśmy wsadzić głowę do środka gwiazdy. W rzeczywistości nie możemy ich słyszeć, bo dzieli nas próżnia, więc fala dźwiękowa nie może się rozchodzić.Zamiast tego rejestrujemy częstotliwości tych dźwięków na podstawie zmian jasności i kształtu gwiazdy. Niektórzy nawet próbowali zagrać te dźwięki, ale sonata raczej z tego nie wyszła...

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej