Tekst pochodzi z magazynu Wysokie Obcasy Extra nr 142, wydanie z dnia 21/06/2018

Wiecie, co jest receptą na "i żyli długo i szczęśliwie"? Pieniądze i władza - powiedziała córkom Janet Lee Bouvier Auchincloss. "Niewielka kobieta o ogromnej osobowości" miała pragmatyczne podejście do małżeństwa. Owszem, miłość bywa przyjemna - jej pierwsze małżeństwo było z miłości, z uroczym łajdakiem, pijącym za dużo i uganiającym się za spódniczkami - ale naprawdę ważne jest życie na odpowiednim poziomie. I zamierzała takie życie swoim dziewczynkom, Jacqueline i Lee, zapewnić.

Była despotyczną matką, harpagonem o żelaznej woli, do której naginała córki. Dla ich dobra oczywiście. Dwudziestoletniej Jackie zakazała widywać się z chłopakiem, z którym ta przeżyła swój pierwszy raz. Gdy dziewczyna zaprotestowała, mówiąc, że jest dorosła i może robić, co chce, matka strzeliła ją z otwartej dłoni w twarz i poprawiła z drugiej strony. Więcej do tematu nie wracały. Lee miała 46 lat, gdy Janet zgarnęła ją niemal sprzed ołtarza, bo niedoszły pan młody nie chciał podpisać, negocjowanej niczym kontrakt na leasing jachtu, intercyzy.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej