Aleksandra Boćkowska – dziennikarka, autorka książek „To nie są moje wielbłądy. O modzie w PRL” i „Księżyc z peweksu. O luksusie w PRL” (wyd. Czarne). Chętnie sprawdza związki mody z resztą życia

Kiedy pyta się ludzi o 1989 r., przegląda listy i pamiętniki ze schyłku PRL-u, okazuje się, że o ubraniach, nomen omen, strzępy.

Urzędniczka ze Świnoujścia: – Przed wyborami „Solidarność” dostała pokój w urzędzie i był tam jeden człowiek, który miał skórzane buty. Nie pamiętam, jak się nazywał, tylko te przepiękne, skórzane buty. Były wtedy rarytasem.

Licealistka z Sieradza na widokówce z wakacji w Dreźnie: „Mile się rozczarowaliśmy (zaopatrzenie). Szczególnie fascynują mnie buty, ale muszę ograniczyć się do dwóch par (granica)”.

Tomasz Jastrun w „Dzienniku zewnętrznym” publikowanym w „Kulturze Paryskiej”: „Mijam sklep, gdzie polonijna firma sprzedaje adidasy. Już wieczorem ustawia się tam kolejka, która stać będzie całą noc. Posiadacze samochodów czekają w pojazdach i odstępują za odpowiednią opłatą miejsca siedzące”.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej