„Nie mówcie, że ciężko pracuję. Nikt nikogo do tej pracy przecież nie zmusza. Jeśli tego nie lubisz, to cię przerasta, znajdź sobie inne zajęcie. (..) Ludzie uwielbiają takie prężnie działające maszyny jak Chanel, pieniądze i możliwości, jakie przynoszą, ale wkład, jakiego wymaga praca dla takiej marki, już nie bardzo im pasuje. Wtedy nagle stają się artystami. Są za słabi, za bardzo krusi. Nie, musimy być twardzi, chować swoje rozterki. Ludzie kupują sukienki, żeby sprawić sobie przyjemność, a nie po to, żeby słuchać, jak ktoś się nad tym kawałkiem tafty nacierpiał. (…) Jestem bardzo praktyczny. Uczynić świat trochę bardziej przyjemnym, to po prostu moje zadanie”.

Karl Lagerfeld i dożywotnia gwarancja zatrudnienia

Tylko śmierć mogła spowodować, że odejdzie od biurka. Co sezon od 54 lat pokazywał kolekcje dla włoskiego domu mody Fendi, od 37 lat dla Chanel. Dla każdego z nich przynajmniej sześć rocznie. Nie wspominając o nowych zapachach, liniach akcesoriów i kosmetyków czy promujących je kampaniach.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej