„Nie mówcie, że ciężko pracuję. Nikt nikogo do tej pracy przecież nie zmusza. Jeśli tego nie lubisz, to cię przerasta, znajdź sobie inne zajęcie. (..) Ludzie uwielbiają takie prężnie działające maszyny jak Chanel, pieniądze i możliwości, jakie przynoszą, ale wkład, jakiego wymaga praca dla takiej marki, już nie bardzo im pasuje. Wtedy nagle stają się artystami. Są za słabi, za bardzo krusi. Nie, musimy być twardzi, chować swoje rozterki. Ludzie kupują sukienki, żeby sprawić sobie przyjemność, a nie po to, żeby słuchać, jak ktoś się nad tym kawałkiem tafty nacierpiał. (…) Jestem bardzo praktyczny.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej