Żądanie, by wszyscy budzili się o 6 rano rześcy i uśmiechnięci, jest tak samo irracjonalne jak to, by wszyscy na śniadanie z apetytem jadali owsiankę. A jednak nasi pracodawcy są nieubłagani.

Nic ich nie obchodzi nasz chronotyp – sowy czy skowronki – większość z nas musi zaczynać pracę o poranku i utrzymywać stan koncentracji do późnych godzin popołudniowych.

O, jakie to nieludzkie! I na dodatek wbrew biologicznym uwarunkowaniom!

Sowy wpisane w geny

Ludzie bardzo się różnią pod względem ilości potrzebnego im snu.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej