Joanna Kmiecicka: Zajmujesz się terapią tańcem. A co, jeśli ktoś nie lubi tańczyć?

Zuzanna Pędzic: Bardzo lubię to słyszeć na swoich warsztatach. Dla mnie taka osoba po prostu nie odkryła jeszcze swojego ruchu, tańca. Ma w głowie jakąś wizję tego, czym jest taniec, i tego akurat nie chce robić. A taniec można rozumieć bardzo szeroko - jak oddychamy, to już tańczymy. Często się zdarza, że ktoś przychodzi i mówi, że wie, iż przyszedł na psychoterapię ruchem, ale w ogóle nie wyobraża sobie, że miałby się poruszać.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej