Nie ma więc sensu ślęczeć nad ważnym projektem codziennie do późna w nocy, bo nasz mózg będzie pracował na oparach, w efekcie będziemy mniej uważni, mniej kreatywni i zwyczajnie zrobimy mniej w dłuższym czasie.

Jak zatem organizować swoją pracę, żeby nie zabierać niczego do domu i przez to nie zmniejszać swojej efektywności następnego dnia?

Pytamy o to dwie ekspertki - Bożenę Kowalkowską, specjalistkę od zarządzania czasem, i Iwonę Firmanty, trenerkę biznesu i life coacha.

Na rutynowe prace: metoda pomodoro, na wymagające zadania: zmiana przestrzeni - radzi Bożena Kowalkowska

Rytm dnia

Wzorem wielu twórców dobrze jest odkryć własną, najbardziej komfortową rutynę dnia i tygodnia. Rutynę, bo większość z nas dobrze się czuje, kiedy wie, co nastąpi po czym. Niespodzianki są fajne, ale niekoniecznie w obszarze zawodowym. Tak więc określenie, którego dnia tygodnia mamy najwięcej energii i praca przychodzi nam najłatwiej, powinno być wyznacznikiem planowania najbardziej obciążających prac. To samo dotyczy rytmu dnia. Łatwiej zacząć ci od rutynowych prac? Czy też twoja wydajność jest największa rano? Ustalenie rytmu wymaga uważności dla samego siebie. Nagrodą jest uniknięcie frustracji.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej