Calment urodziła się w 1875 r., w tym samym, w którym Tołstoj opublikował "Annę Kareninę", Aleksander Graham Bell opatentował telefon, a Wielką Brytanią rządziła królowa Wiktoria. Swojego męża przeżyła o 55 lat. Kiedy umierała w 1997 r., na ekrany kin wchodził "Titanic" Jamesa Camerona, a w kierunku Saturna wystrzelono sondę Cassini-Huygens.

Calment, odkąd w 1989 r. uzyskała status najstarszej żyjącej osoby, była niezwykle popularna. Często opowiadała, jakim człowiekiem był van Gogh (spotkała go jako 13-latka i bardzo jej się nie spodobał), ale wszystkich oczywiście najbardziej interesował sekret jej długowieczności. Nie jest on oczywisty. Calment, owszem, nie tylko dużo pływała, grała w tenisa, dobrze się odżywiała, ale również lubiła słodycze, paliła i codziennie wypijała kieliszek czerwonego wina. Sama "babcia wszystkich Francuzów" - jak określił ją Jacques Chirac - uważała, że kluczowe są dobre nastawienie i uśmiech.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej