Aleksandra Lewińska: Plotka jest zawsze zła?

Grażyna Skoczek: To niesprawdzona lub kłamliwa wiadomość powtarzana z ust do ust. Może być dobra?

A jednak z lubością umawiamy się w firmowych kuchniach na kawę i ploteczki. Funkcjonują trochę jak ciasteczko do kawy. Wiemy, że pójdzie w biodra, więcej z niego szkody niż pożytku, ale trudno się oprzeć.

W schemacie plotki są trzy strony: plotkujący, słuchający i ten obgadywany. Jednemu przynosi stratę, ale innemu jakąś korzyść. Dlatego smakuje.

Wymieńmy te korzyści.

Po pierwsze, plotkujący i słuchający zyskują poczucie przynależności. Plotkując, czujemy się częścią jakiegoś grona ludzi, wśród których dana informacja krąży. Budujemy więzi. Po drugie, jesteśmy na bieżąco, wiemy, co się w firmie dzieje. Jest przyjemnie, ale ostatecznie pójdzie w biodra jak ciasteczko. Zaszkodzi. Jak nie nam, to komuś.

A ja mam wrażenie, że reputacja plotki poprawiła się w ostatnich latach. Celebryci zbijają na niej popularność, kolorowe gazety majątek, a firmy w strategiach mają zapisany szeptany marketing i zatrudniają influencerów do opisywania anegdot na różnych forach i blogach.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej