Twój głos, gdy mówisz i sama go słyszysz, bardzo różni się od tego, jak słyszy go reszta świata. Powód? Do ciebie trafia on przez całkowicie inny kanał.

Oto krótkie wyjaśnienie naukowe: kiedy fale dźwiękowe z otoczenia, np. głos innej osoby, trafiają do ucha zewnętrznego, są przepuszczane przez kanał słuchowy, aby uderzyć w bębenek. Następnie tworzą się wibracje, które mózg przekłada na dźwięk. Dodatkowe źródło wibracji to ruchy spowodowane wytwarzaniem dźwięku. Nasze struny głosowe i drogi oddechowe również drżą i jest to przez nas odczuwane. Wszystko to dzieje się w naszym ciele, które z kolei - w porównaniu z powietrzem - o wiele lepiej przenosi niskie, bogate tony. I tak, gdy wszystkie źródła dźwięku łączą się w jedną percepcję własnego głosu, brzmi on dla nas dość nisko i bardziej głęboko niż to, co słyszą inni.

To dlatego słuchanie swojego głosu z nagrania, czyli bez wibracji całego ciała, może być zniechęcające, a nawet nieprzyjemne. - Własny głos słyszymy jako dźwięk wydawany przez nasze gardło, ale również jako wibrację przenoszoną po całej czaszce. Dźwięki nagrywane z założenia są dużo wyższe, ponieważ słyszymy je z jednego źródła - głośnika. I zdecydowanie każdy, kto choć raz zetknął się z własnym nagraniem, oceni swój głos jako inny od słyszanego w swobodnej mowie - mówi producentka telewizyjna Patrycja Wosiak.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej