To na pewno ona. Wonder Woman miała nadludzką wytrzymałość, kondycję i zdolności regeneracyjne.

Marissa śpi tylko pięć godzin na dobę i choć ma 43 lata, wygląda jak nastolatka. Biega w maratonach, piecze najlepsze babeczki w San Francisco i ma tytuł doktora honoris causa.

Marissa Mayer, była wiceprezes Google’a oraz eksszefowa Yahoo!, jak nikt inny nadaje się na ikonę kobiet XXI wieku. Więc dlaczego nią nie jest?

Życie w arkuszu kalkulacyjnym

Może dlatego, że nie jest kobietą, ale geekiem. Najprostsza definicja geeka głosi, że to ktoś, kto wnerwiał cię w szkole średniej, bo był kujonem i odludkiem, a teraz zarabia miliony w IT. Ten opis jak ulał pasuje do Marissy. "Jestem nieśmiała i lubię kodować. Geek to dla mnie ktoś, kto z entuzjazmem podchodzi do technologii i lubi zwracać uwagę na najmniejsze szczegóły" - mówi o sobie.

Uwielbia rozmawiać o liczbach, jest obsesyjnie przywiązana do drobiazgów, kiepsko radzi sobie w rozmowach o niczym. Kocha arkusze kalkulacyjne. Nawet przepisy na ciasto rozpisuje w Excelu. Pracuje non stop i nie widzi w tym nic dziwnego. Nie rozumie, dlaczego inni patrzą na nią dziwnie, gdy dwa tygodnie po urodzeniu bliźniaczek wraca do pracy.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej