IWONA DOMINIK: Prezydent Bill Clinton, szef Banku Światowego Paul Wolfowitz, Dominique Strauss-Kahn z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Dlaczego tak wielu wpływowych mężczyzn ma romans w pracy?

ANDRZEJ GRYŻEWSKI: Bo tam spędzają większość dnia. Pracują nierzadko po 12-14 godzin. Praca to ich środowisko społeczne, towarzyskie i seksualne.

Gdy pytam o to moich klientów, odpowiadają, że żona zawsze przegrywa z kochanką z pracy. Bo kochanka jest pachnąca, uśmiechnięta, w dobrym nastroju. Można z nią porozmawiać o filmie, teatrze. Wersja premium. A żona? Rano jest niewyspana, wieczorem zmęczona. I rozmawia raczej o rachunkach, dzieciach i innych życiowych zobowiązaniach. Oni nie widują kochanek w "wersjach domowych", więc widzą w nich superkobiety. Wielu moich pacjentów ma poczucie, że z koleżanką z pracy dogadują się lepiej niż z własną żoną. I dlatego nawiązują z nią romans.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej