Pierwszy zaobserwował to zadziwiające zjawisko dr James Flynn z University of Otago w Nowej Zelandii w 1984 roku. Przeanalizował testy na inteligencję prowadzone w różnych krajach (łącznie było ich 14) od początku XX wieku i średnie wyniki osiągane w każdym pokoleniu zapisał w formie wykresu. Układająca się linia nie pozostawiała żadnych wątpliwości - od ponad stu lat poziom IQ dzieci i dorosłych w krajach rozwiniętych nieustannie się pnie. Bardzo równomiernie - iloraz inteligencji rośnie średnio o 3 pkt co dziesięć lat. Jeśli więc przyjmiemy, że pokolenia we współczesnym świecie wymieniają się co 30 lat, dzieci urodzone w latach 50. XX wieku będą miały iloraz inteligencji o 9 pkt wyższy niż ich rodzice, a prawie o 20 - niż dziadkowie.

Czy to oznacza, że dziś, w 2018 roku, dzieci pokolenia z lat 80. są jeszcze bardziej inteligentne? Niestety, nie!

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej