Często wraca pani do Polski?

Nigdy nie myślałam, że opuszczam Polskę w jakiś definitywny sposób. Odkąd pracuję w Stanach, nie było roku, w którym nie przyjechałabym przynajmniej raz do kraju. W latach 80. i 90. bilety lotnicze sporo kosztowały, a ja i mój mąż byliśmy na początku kariery, z niewielkimi stypendiami. Pamiętam, jak po wylądowaniu w Polsce mówiłam, że gdy przejdę się po poznańskiej Starówce, to możemy wracać do Stanów. W Poznaniu spędziłam dzieciństwo i skończyłam studia.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej