W grudniu 2015 r. Komisja Praw Człowieka w Nowym Jorku opublikowała wytyczne dotyczące dyskryminacji ze względu na płeć w miejscu pracy. Wśród karygodnych praktyk takich jak celowe stosowanie błędnych tytułów wobec pracownika transpłciowego wymieniono również wymuszanie dress code’u, mundurków i standardów urodowych odnoszących się tylko do przedstawicieli jednej płci w danej firmie. Co za tym idzie, pracodawca nie powinien oczekiwać od mężczyzn noszenia krawata, jeżeli kobiety nie muszą tego robić, lub zmuszać kobiet do noszenia spódnic, podczas gdy ich koledzy z pracy mogą chodzić w spodniach. W praktyce okazuje się jednak, że jeszcze daleko nam do wolności zapisanej w prawie.

Przekonała się o tym w zeszłym roku Ilona Lipiak, pracownica Zespołu Kształcenia Zawodowego w Tczewie, która dostała naganę od dyrekcji szkoły za nieodpowiedni strój. Kobieta miała na sobie dopasowaną czarno-białą sukienkę przed kolano, a to, jak stwierdził jej pracodawca, odbiegało od regulaminu szkoły. Pani Ilona odwołała się od nagany do Sądu Pracy w Malborku i wygrała. Dyrektor usunął naganę z akt, a regulamin zmienił. Na ostrzejszy i bardziej szczegółowy. Nowy "Zbiór zasad dobrego ubierania się" autorstwa Piotra Cymanowskiego, dyrektora ZKZ, zawiera dwanaście wskazówek dla pań i pięć dla panów. Można się z niego dowiedzieć, że "prawidłowa głębokość dekoltu to taka, która całkowicie zakrywa linię biustu, również w momencie pochylania się".

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej