Wyobraź sobie, że pewnego dnia twój tata mówi ci, że policja przyszła po waszych sąsiadów, bo nie posyłają dzieci do państwowej szkoły, w której rząd tak naprawdę zajmuje się praniem mózgów. Twój ojciec nazywa ich „bojownikami o wolność”. Opowiada, jak tygodniami stawiali opór federalnym oblężeni w swojej chacie, uzbrojeni po zęby i z kończącymi się zapasami żywności. Twój tata nie pozwala ci również chodzić do szkoły, i to dokładnie z tych samych powodów. Jesteś już dużą dziewczynką, ale nigdy nie przekroczyłaś progu szkolnej klasy.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej