595 dni czekania naprawdę zaostrzyło mój apetyt. Zdążyłam obejrzeć siedem poprzednich sezonów ponownie, niektóre sceny więcej niż raz, niektórych wcale (usilnie omijam cię wzrokiem, wątku w Dorne).

Są rzeczy, których po prostu od finałowego sezonu wymagam. Jeśli ich nie dostanę, będę rozczarowana niczym ser Jorah, który wrócił wyleczony do Daenerys tylko po to, by zobaczyć u jej boku Jona Snowa, a może nawet jak Tyrion, gdy zastał ukochaną Shae w łóżku swojego ojca.

Spotkanie Jona i Aryi

Kilka sekund w promocyjnym klipie pokazuje, że to życzenie się spełni, mam nadzieję od razu. Ostatni raz widzieli się w pierwszym sezonie, gdy podarował jej Igłę, a ona wskoczyła mu w ramiona.

Czy Jon Snow rozpozna w zimnej zabójczyni psotną, niewinną dziewczynkę, która nie chciała zostać wielką damą?

Jak Arya zareaguje na króla Jona Snowa, a potem na wieść, że jest on nie jej przyrodnim bratem bękartem, ale dziedzicem Żelaznego Tronu? Szczerze mówiąc, jej reakcja jest dla mnie ważniejsza niż reakcja Daenerys.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej