––––––––––

Rozmowa z LP, czyli Laurą Pergolizzi

––––––––––

Joanna Wróżyńska: Otwarcie opowiadasz o trudnym dzieciństwie, o ojcu, który cię bił, i o tym, że nie powiedziałaś mamie, zanim umarła, że jesteś lesbijką. Żałujesz tego?

LP: Gdybym wtedy wiedziała, że jestem lesbijką, to na pewno bym jej powiedziała. Jednak wtedy nie umiałam jeszcze tego nazwać. Ale tak, strasznie żałuję. Rozumiała mnie najlepiej na świecie. Chciałabym zasypać ją pytaniami: „Wiedziałaś, prawda? Musiałaś wiedzieć. Wiedziałaś!”. Była moją najlepszą przyjaciółką, więc byłoby cudownie to z nią dzielić.

Jesteś z wizytą w kraju, w którym lokalne władze zabraniają Parad Równości, ale rząd nie ma problemu z faszystami maszerującymi głównymi ulicami stolicy.

Jestem bardzo ostrożna, jeśli chodzi o wypowiadanie się w sprawach, o których nie mam pojęcia, a nie mam pojęcia o polityce polskiego rządu. Ale powiedziałabym ludziom, żeby mieli wiarę, nie przestawali być tym, kim są, byli z tego dumni. Ja w dzieciństwie niepotrzebnie odwracałam się od swojego homoseksualizmu. Zawsze będą ograniczenia, ludzie, którzy będą mówili, by czegoś nie robić, ale nawet jeśli komuś wydaje się, że nic nie może, to nieprawda, każdy z nas swoim działaniem może przetrzeć jakieś szlaki.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej