O wystawie „Un-Heroic Act” napisały wszystkie ważne gazety w Stanach. Zaprosiła do niej pani 20 Amerykanek reprezentujących trzy pokolenia i różne pochodzenie etniczne. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że artystki tak często poruszają temat gwałtu.

Jeszcze trzy lata temu ja też tego nie wiedziałam. W grudniu 2014 roku moja przyjaciółka Carolee Thea, niegdyś artystka, dziś ceniona autorka książek o sztuce, dała się namówić na pokazanie mi swojej sztuki. Wśród slajdów zobaczyłam fotografię instalacji przedstawiającej realistyczną scenę gwałtu zbiorowego w skali 1:1. Była inspirowana głośną sprawą Central Park Jogger z 1989 roku, kiedy to zgwałcono i zmasakrowano dziewczynę biegającą po Central Parku. Ta praca mnie zaskoczyła. Thea nie była nieznaną artystką – miała wystawy oraz recenzję w „New York Timesie”. Zapytałam: „A to gdzie wystawiałaś?”. „Chyba zwariowałaś, nikt nigdy by tego nie wystawił”, odpowiedziała.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej