Z amerykańską reżyserką Debrą Granik rozmawia Maja Staniszewska

Są w USA ludzie, którzy mieszkają w namiotach w lasach?

– Oczywiście. Gdy pisałam scenariusz „Zatrzyj ślady”, trafiłam na artykuł i film dokumentalny, które szczególnie zapadły mi w pamięć. Tekst z „New York Timesa” mówił o rosnącej liczbie ludzi, którzy mieszkają w parkach narodowych, a film o byłych żołnierzach żyjących samotnie w lasach, w ukryciu. Zaczęło się to w trakcie wojny w Wietnamie, ale trwa do dziś. W wielu kulturach, gdy wojownik wracał do domu i nie mógł, nie potrafił, przystosować się na nowo do cywilnego życia, stawał się odludkiem. Szukał odosobnienia, bo czuł, że już nie umie być częścią społeczności po tym, co widział, co przeżył na wojnie.

To przypadek Willa, ojca, który mieszka z 14-letnią córką Tom w parku na obrzeżach Portland. Muszę powiedzieć, że jako matka patrzyłam na dziewczynkę mieszkającą w lesie, co prawda z kochającym ojcem, ale z dala od bezpiecznego domu, rówieśników, przyjaciół, rodziny, ze ściśniętym sercem.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej