Co pani słyszy, gdy słyszy „kryzys wieku średniego”?

– Popkulturową mantrę o konieczności walki z upływem czasu, aktywności fizycznej, wiecznej młodości. „Pięćdziesiątkę” napisałam także przeciwko konsumpcyjno-coachingowym mądrościom. Ze złości na tę nieustanną połajankę kultury wobec tracących młodość, fałszywą troskę i optymistyczne doradztwo: „Nie przejmuj się upływem czasu, zacznij jeździć rowerem!”.

Ile pani miała lat, gdy pisała tę powieść?

– Napisałam ją dwa lata po magicznych pięćdziesiątych urodzinach.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej