– Może zgadnę, o czym będziemy rozmawiać…

Czyli zaproponuje mi pani swoje pytania?

– Nie śmiałabym, ale zobaczymy, czy trafię: sztuczna inteligencja, jak powstaje wiersz, czy uprawiam jogę.

To ciekawsze niż rozmawianie o tym, co autor czuł, pisząc to albo owo?

– Odpowiedź byłaby trudna, bo tego nie jesteśmy w stanie opisać. To są momenty metafizyczne, nie do zdefiniowania. Można „zobaczyć myśl”, ale nie wiemy, jak ona powstała. To trochę tak, jak z miłością; moment zauroczenia jest zawsze magiczny.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej