Włoski tytuł filmu, do którego napisałeś scenariusz i za który odebrałeś w Berlinie Złotego Niedźwiedzia, brzmi „La paranza dei bambini”, tak jak twoja książka, a polski przekład to „Piranie”, co choć efektownie brzmi, niewiele ma wspólnego z wiernym tłumaczeniem. Co oznacza słowo „La paranza”?

– Tak nazywa się łodzie, z których łowi się nocą ryby, wabiąc je silnym sztucznym światłem. Chłopcy z Forcelli, niesławnej dzielnicy Neapolu, podobnie jak paranze na morzu, przemierzają miasto, polując na ludzi i znacząc teren. Jednocześnie jednak omamieni złudnym blaskiem pieniędzy i władzy sami są jak ryby, które raz złapane w sieć trzepoczą się w niej, jeszcze pełne życia, ale już bliskie śmierci.

Kim są chłopcy z Forcelli?

– Mają po 15 lat, normalne rodziny i niewinne ksywy: Maharadża, Śnięta Ryba, Ząbek, Lollipop, Dron. Noszą markowe buty, tatuują sobie na skórze imiona dziewcząt. Chcą sobie podporządkować Neapol. To nieletni przestępcy, powiązani z kamorrą, świadomi, że nie mają przyszłości. Nie boją się więzienia ani śmierci, bo uznali, że jedyna ich szansa to postawić życie na jedną kartę. Wiedzą, że „pieniądze mają ci, którzy je sobie biorą, nie ci, którzy czekają, aż ktoś im je da”.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej