Co się musi wydarzyć, żeby dwie skonfliktowane strony doszły do porozumienia?

– To zależy od tego, czy widzą w tym wspólny interes, jak długo trwa konflikt, jakie jest jego źródło. Bo on może się toczyć tu i teraz, ale równie dobrze może się ciągnąć od pokoleń. Przykładem jest tu chociażby konflikt w Irlandii Północnej między katolikami a protestantami, którego korzenie sięgają XVII wieku i który co rusz, mimo podpisanych porozumień, odżywa. Ostatnio, kiedy na wokandę weszła sprawa brexitu i okazało się, że być może na nowo trzeba będzie negocjować granicę pomiędzy Irlandią Północną a Republiką Irlandzką, wybuchł kolejny samochód pułapka...

Zresztą wiele konfliktów na świecie – tych na tle etnicznym, religijnym, terytorialnym, kiedy jedna strona zagraża tożsamości drugiej – to tak zwane konflikty nierozwiązywalne, „intractable”. To, że ludzie się aktualnie nie zabijają, nie dowodzi wcale, że konflikt został rozwiązany, raczej – zamrożony.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej