Mój starszy brat jest muzykiem, młodszy – znanym fryzjerem. Jestem pośrodku. Braterstwo uspołecznia od najmłodszych lat. A jak to jest? To zależy, kiedy się o to pyta. Są momenty wspaniałe, pouczające, uskrzydlające, ale zdarzają się też chwile, w których starszy brat walczy o przestrzeń, przeszkadza, rywalizuje albo „chce cię zniszczyć”. W moich relacjach z braćmi pomimo wzlotów i upadków zawsze uważałem, że to wielkie szczęście mieć rodzeństwo. Kocham ich obu i cieszę się, że są ze mną.

Marzyłem o siostrze, najlepiej starszej. Bo siostra jest bardziej miękka, otworzy wiele drzwi, do których nie masz dostępu, i zrobi to z otwartym sercem i miłością. Z bratem bywa różnie. W ogóle mam tak, że mnie ciągnęło do relacji koleżeńskich z dziewczynami, kobietami. Interesował mnie ich świat, ich postrzeganie, to, jak kobiety o nim mówią, jak widzą.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej