Małgorzata Hajewska-Krzysztofik - aktorka teatralna i filmowa, pedagog. Odtwórczyni głównych ról w głośnych spektaklach Krystiana Lupy, Krzysztofa Warlikowskiego, Grzegorza Jarzyny

Gdyby nie było aktorstwa, to byłoby co?

- Niewykluczone, że rolnictwo. Po podstawówce złożyłam papiery do Pszczyny do technikum rolniczego. Ale się nie dostałam. Nie spełniałam jakichś wymogów formalnych, chyba chodziło o to, że rodzina nie posiadała ziemi.

Kim by pani była po tym technikum?

- Może kwiaciarką? Lubię kwiaty. Jeszcze niedawno, kiedy mieszkałam na Kazimierzu, miałam pod oknem trochę ziemi, gdzie sadziłam różne roślinki. Cały parapet pełen był kwiatów. Odchodząc ze Starego Teatru, musiałam to służbowe mieszkanie zwolnić. Teraz wynajmuję z mamą mieszkanko na Krowodrzy. Na skrzyżowaniu ulic, na parterze, bo mama jest schorowaną osobą. Tutaj nic mi nie chce rosnąć. Takie beniaminki piękne miałam i drzewko szczęścia, wszystko padło. Za ciemno.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej