ALINA MROWIŃSKA: Co zrobić, żeby po siedemdziesiątce jeździć na rowerze, pływać, a przynajmniej sprawnie się poruszać?

MICHAŁ KONIK: Wcześniej zadbać o kości i stawy. Najpóźniej w okolicach pięćdziesiątki, bo wtedy drastycznie spada poziom estrogenów. Do menopauzy hormony troszeczkę działają za nas. Warto sobie uświadomić, że nasz układ kostno-stawowy to coś, co żyje, metabolizuje. Kości nie są twardymi patykami. Trzeba im stale dostarczać odpowiedniego budulca.

Dzisiaj miałem w poradni panią w dojrzałym wieku, która przyszła z bólem kolana. Zdziwiła się kiedy nie wysłałem jej od razu na rentgen, a zapytałem o ostatnie badania krwi, czy stosuje hormonalną terapię zastępczą. Przekonałem do wizyty u ginekologa, oznaczenia żeńskich hormonów, hormonu tarczycy, zbadania gęstości kości szyjki udowej. Bo często tam właśnie jest odpowiedź na ból kolana. U kobiet, szczególnie w wieku pomenopauzalnym, często widzę w rezonansie magnetycznym tak zwane pseudozawały kostne – to takie zwiększone przekrwienie kości, które powoduje duży ból. Mija, kiedy uregulujemy metabolizm kostny oraz hormony.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej