Natalia Waloch: Nie potrzebujemy jej, by przeżyć. To nie rodzina, która służy prokreacji, nie stado, które służy ochronie przed wrogiem. Bez niej nie umrzesz z głodu czy zimna. Po co nam przyjaźń?

Marcin Jaranowski*: - Arystoteles** w swoich myślach o przyjaźni zapisanych w "Etyce nikomachejskiej" stawia tę sprawę mocno: przyjaźń nie jest jedynie dogodna czy wskazana, jest konieczna. Nie wyobraża sobie bez niej wartościowego życia. Stwierdza, że dotyczy to zarówno ludzi, którym dobrze się wiedzie, cieszących się bogactwem i sławą, jak i tych, którzy są w trudnym położeniu. Jedni i drudzy jej potrzebują. Ci pierwsi, by dzielić się szczęściem, ci drudzy, by otrzymywać pomoc i wsparcie.

Co ciekawe, Arystoteles mówi wręcz, że pierwsi potrzebują przyjaźni najbardziej, bo nie ma sensu posiadanie bogactwa, stanowisk i władzy, gdy nie można tym służyć drugiemu człowiekowi.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej