Agnieszka Jucewicz: To Szymborska tak określiła współczucie - "wyobraźnią serca". Podoba się panu?

Prof. Bogdan de Barbaro: Mnie się w ogóle Szymborska bardzo podoba, bo w kilku słowach potrafiła zawrzeć coś, na co inni zwykle potrzebują kilkunastu zdań albo i więcej.

Pani pewnie chciałaby, żebym jakoś się do tego odniósł, w dodatku niebanalnie?

Chciałabym.

- Ja tę "wyobraźnię serca" rozumiem jako coś, co się nie poddaje trikom mediów, politykom czy specom od PR-u. Empatię łatwo wzbudzić, a potem nią manipulować - wystarczy przejmujący obrazek w gazecie czy w telewizji, płomienna przemowa, widok płaczącego dziecka. Poza tym ludzie odczuwają empatię zwłaszcza do tych osób, do których im uczuciowo bliżej. W pierwszej kolejności najbliżej nam do samych siebie, potem do osób, które kochamy, potem do znajomych, następnie do mieszkańców naszego miasta, potem naszego regionu, kraju itd. Im dalszy krąg inności, tym empatia słabsza. Widzi pani problem?

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej