Na mojej nowej płycie w piosence "Nielojalność" śpiewam: "Widać za mało bili tata z mamą". Mnie rodzice nigdy nie uderzyli. Moje życie jest wielkim hymnem miłości. Urodziłam się moim rodzicom, śpiewakom i tancerzom zespołu Mazowsze, i od początku miałam sto ciotek, które mnie kochały i nosiły na rękach.

Dzieciństwo z Mazowszem

Gdy na ekrany wszedł film Pawła Pawlikowskiego "Zimna wojna", poszłam go zobaczyć do kina Wisła. Szlochałam od pierwszego kadru. Jak były przepiękne te czarno-białe zbliżenia na wiązania mazowszańskich chust. Od dziecka znam każde ich wiązanie, pod każdą ze spódnic siedziałam. Moim największym łupem było zbieranie cekinów i tego wszystkiego, co się osypywało z kostiumów mazowszańskich po każdym koncercie, w którym występowali rodzice. I oczywiście muzyka. Wystarczyły dwa takty intro i miałam ciarki na całym ciele. Znałam wszystkie piosenki Mazowsza. Moje pierwsze nagranie dla Polskiego Radia odbyło się, gdy miałam trzy lata, zaśpiewałam: "Świeć miesiączku w okno moje/ wyńdź Marysiu serce moje/ Óna wysła i wyjzała,/ siwe oceńka zapłakała".

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej