Już w 2008 roku więcej Amerykanów umierało z powodu przedawkowania opiatów - opioidowych leków przeciwbólowych oraz heroiny - niż ginęło w wypadkach samochodowych. Dzisiaj to główna przyczyna nienaturalnych zgonów w USA i temat numer jeden, jeśli chodzi o zdrowie publiczne. Czy kiedy zaczął pan pisać tę książkę, miał pan świadomość, że można już mówić o epidemii?

- Przede wszystkim chciałem napisać reportaż o przemycie i dystrybucji narkotyków w USA, ale w miarę jak zacząłem zbierać materiały i rozmawiać z bohaterami tego dramatu, okazało się, że wyłania się z tego znacznie większa opowieść. Nie tylko o kryzysie opiatowym, ale również o tym, co to znaczy być Amerykaninem dzisiaj, jak zdegenerował się amerykański sen, jak doszło do tego, że nabraliśmy przekonania, iż życie wolne od wszelkiego bólu, również psychicznego, jest naszym niezbywalnym prawem. Być może również jest to opowieść o tym, jak zepsuł nas dobrobyt...

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej