Tekst pochodzi z "Wysokich Obcasów Extra" nr 291, wydanie z dnia 15/12/2017

Plany?

Joanna Kulig: Robić sobie dłuższe przerwy na cieszenie się życiem.

Nawet telefon staram się po siedemnastej odkładać. Wstanę rano, zjem śniadanie i dopiero sprawdzam, oddzwaniam, załatwiam. Żeby nie być 24 godziny na dobę online. Nie mam czasu normowanego, muszę sama normy swoje tworzyć. Zwłaszcza że kiedy jestem na planie w fikcyjnej rzeczywistości, to potem ta prawdziwa mnie dopada - rodzina, znajomi, sprawy urzędowe. Pełno zaległości, nieprzeczytanych książek, nieobejrzanych filmów i niewysłuchanych koncertów. No i zmęczenie. Po trzech latach pracy non stop czuję, jakbym wróciła z bardzo dalekiej podróży. Dlatego latem pojechałam na długi, daleki urlop, aż do Kalifornii. Postanowiłam się nie denerwować zaległościami, tylko na spokojnie je nadrabiać. W moim zawodzie raz jest za dużo, raz nie ma wcale. Było już tak, że osiem miesięcy nie miałam pracy.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej