Z Joanną Scheuring-Wielgus rozmawia Dorota Wodecka

DOROTA WODECKA: To dzieci?

JOANNA SCHEURING-WIELGUS: Tak. Jasiu, Kuba i Oluś. A na tym zdjęciu Jasiu, kiedy był mały. Nie planowałam dzieci, ale jak zobaczyłam w szpitalu tego gościa, to oszalałam. Jest kopią swojego taty.

Neofaszysty, jak napisali na prawicy.

– Gdy przeczytałam, że mój mąż Jacek był skinem, rozsypałam się na kawałki. Zamknęłam się na pięć godzin w pokoju i ryczałam. Z panem, który ten tekst napisał, niedługo spotkam się w sądzie.

Pozostało 98% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej