Miewa pan ataki paniki?

– Miewam, ale o nich nie będę opowiadał, bo na samą myśl tracę grunt pod nogami.

Zdarzyło się panu, że nie wyszedł na scenę czy na plan?

– Miałem wolny wieczór, wybraliśmy się całą rodziną na wernisaż do Muzeum Karykatury. Wyłączyliśmy telefony. W domu żona pierwsza włączyła swój i zbladła. Myślałem, że ktoś umarł. Zapytałem, co się stało. Nikt się nie mógł do mnie dodzwonić – miałem spektakl i zawaliłem. To było „Zaświadczenie o inteligencji” według tekstów Jerzego Dobrowolskiego.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej