Kiedy ostatnio się wstydziłeś?

- Napisałem e-mail zbyt kogoś oceniający. Możliwe, że ta moja surowa ocena była dla adresata nie do odczytania, ale ja wiem, z jaką intencją pisałem tę wiadomość. Pomyślałem potem, że moja ocena wynikła nie z faktów, ale z mojego wyobrażenia o nich. Czekałem na odpowiedź, żeby w kolejnym e-mailu przyznać, że może przesadziłem. Nie dostałem odpowiedzi.

Czyli siedzisz w czyśćcu, coś okropnego.

- Tak, mój wstyd nie miał szans się rozwiać. A ty czego się ostatnio wstydziłaś?

Wczoraj. Odbierałam syna z przedszkola. Wiał wiatr, a on biegał po podwórku bez czapki. Zwróciłam uwagę wychowawcom. Potem czułam, że byłam zbyt nieprzyjemna.

- I co powiesz o wstydzie na podstawie tej historii? Zadziałał dobrze czy źle?

Raczej dobrze, podejrzewam, że następnym razem będę łagodniejsza.

- Dlatego wstyd może być czymś pozytywnym: impulsem do rozwoju moralnego oraz rozwoju poczucia współistnienia z innymi. Stoik Muzoniusz Rufus w I w n. e. zajmował się stoickim wychowywaniem chłopców i dziewczynek, co było zresztą bardzo wywrotowe, bo w tamtych czasach dziewcząt nie edukowano. Uważał on poczucie wstydu za jedno z dwóch ważnych narzędzi do kontroli samego siebie. Obok wstydu była jeszcze mądrość, zrozumienie rzeczy. Muzoniusz nauczał, że mamy wstydzić się rzeczy pchających nas w stronę przeciwną do cnót. Wstyd jest tym, dzięki czemu nie łamiemy moralnych wskazań, stąd mamy większą koncentrację na cnotach i możemy osiągnąć lepszy wgląd medytacyjny, a zatem stawać się lepszymi ludźmi.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej