Krystyna Przybylska: Możemy zajechać na grób. Pokażę. Nie musi pani wysiadać.

Wysiądźmy. 

– Znowu ktoś zapalił. W wichurę znicze od Anki spadły rząd niżej. Musiałam naprawiać kostki brukowe, bo były sklejone tłustym woskiem. Kobieta, która ma tam pochowanych bliskich, powiedziała, że powinnam napisać kartkę, żeby lepiej się pomodlili, a nie stawiają znicze. Mam dylemat, bo jak ktoś już przyjedzie, to przecież chce zapalić. Latem szczególnie przychodzi mnóstwo ludzi. Czasami ktoś do mnie podchodzi i pyta, czy jestem mamą Ani i czy może mnie przytulić. Mówię: "Że też chciało się państwu przyjechać", a oni – że nie wyobrażają sobie nie być na grobie Ani.

Czemu?

– Nie wiem. W księdze kondolencyjnej wyczytuję, że ona była niezwykła. Nie miałam jeszcze odwagi przeczytać wszystkiego, ale jeden wpis mnie zastrzelił: "Aniu, byłaś wielka. Jesteś i będziesz wielka. I kochana, tam na górze, trzymamy za Ciebie kciuki. Cała Alma w Klifie pogrążona jest w smutku, że nie będzie Ciebie z rodziną na zakupach. Będziemy o Tobie pamiętać. Dziękujemy, że byłaś taka wspaniała". A przecież to była normalna dziewczyna.

Jak oni tu trafiają? Na grobie nie ma jej zdjęcia.

– Doszły mnie słuchy, że powinno być. Nie będzie. To jest grób mojej córki i mojego męża i będzie skromny. To nie jest żadna atrakcja turystyczna.

W pierwsze Święto Zmarłych po jej śmierci musiały być tłumy.

– Nawet mało z pogrzebu pamiętam. Tylko szpaler ludzi i białych róż wzdłuż trasy przejazdu, ochronę pod kościołem i przepychanie, żebyśmy bezpiecznie weszli do środka. Rano poszliśmy na cmentarz, a te wszystkie róże z udekorowanej Gdyni leżały przy pomniku. Ściana róż. Pomyślałam: "Matko Boska, a kto to wszystko posprząta?". W Święto Zmarłych to samo. Poszłam rano, potem w południe, a potem około godziny 16, ale nie było jak dojść do grobu. Tysiące, tysiące zniczy. Wszystko się gotowało. Grób się gotował, ławka się gotowała. Ciągle ktoś strzelał zdjęcia. Byłam zdezorientowana. Nie wiedziałam, kto jest fotografem, a kto paparazzim.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej