Jadwiga Gawrych (rocznik 1931):

Pierwszy na stałe sprowadził się do nas Abraham Słomka. To było pod koniec 1941 roku. Abram – jak go nazywaliśmy – miał trzydzieści lat, był skrzypkiem Filharmonii Warszawskiej i fryzjerem. Fach odziedziczył po ojcu. A talent do muzyki dostał od Boga.

Abram był uciekinierem z warszawskiego getta. Chodził od domu do domu z walizeczką, w której miał wszystkie niezbędne narzędzia: maszynki, brzytwy, nożyczki. Tu kogoś ogolił, tam kogoś ostrzygł.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej