Artur Górski: Wiesz, zawsze wydawało mi się, że prawdziwy macho to taki, który – niczym Franz Maurer z "Psów" – skrywa jakąś tajemnicę. Boryka się z czymś, co tkwi w jego pamięci, być może nawet go boli. I sprawia, że wydaje się kobietom pociągający. No bo jednak facet, który jak w piosence z lat 60. „dziewczynie nie skłamie, chociaż nie wszystko jej powie”, wydaje się bardziej atrakcyjny od tego, który paple na swój temat, chwali się, szpanuje, lansuje, stawia sobie niezasłużone pomniki.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej