Helga Flatland, "Współczesna rodzina", przeł. Karolina Drozdowska, Wydawnictwo Poznańskie. Premiera 15 maja.

Za cztery dni wypadają siedemdziesiąte urodziny taty. Rok temu zastukał w kieliszek na swoim własnym przyjęciu i obwieścił, że na siedemdziesiątkę sprawi prezent sobie i całej rodzinie, fundując nam wszystkim wycieczkę. Dokąd tylko zechcemy, dodał głośno. Współczesna rodzina.

Odwrócił się do Heddy, wtedy czteroletniej, po czym oświadczył: Może pojedziemy aż do Afryki! (...)

Nie byliśmy na wspólnym wyjeździe ze dwadzieścia lat, od czasów, kiedy pojęcie „rodzina” obejmowało tylko Ellen, Håkona, mnie i rodziców. Zdarzało się co prawda, że korzystaliśmy wspólnie z domku wakacyjnego, czasem rodzice i Håkon, albo może Ellen, zostawali w nim jeszcze parę dni po tym, jak Olaf i ja przyjeżdżaliśmy z dziećmi, ale taki planowany wyjazd, wycieczka w rodzaju „jedziemy razem na wakacje” nie miała miejsca od czasów, gdy jako dwudziestolatka tłoczyłam się z Ellen i Håkonem na tylnym siedzeniu wypożyczonego auta, którym podróżowaliśmy po Prowansji. (...)

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej