Nie tak dawno temu pomysł, by do trzydziestki unikać związków uczuciowych, wiele osób uznałoby za szokujący, jeśli nie nonsensowny. Jeszcze w latach 90. XX wieku większość młodych kobiet wychodziła za mąż niedługo po ukończeniu 20lat, a wiele z nich poznawało swoich przyszłych mężów w wieku nastoletnim. Na scenę wchodzi jednak iGen – pokolenie urodzone po 1995 roku i wychowujące się z telefonem komórkowym w ręku, które może na zawsze przedefiniować pojęcie dorosłych związków i rodziny.

Osiemnastoletnia Haley unika związków uczuciowych, nie licząc tego, że od pół roku ma stałego chłopaka.

Bardzo się cieszę, że nigdy wcześniej nie byłam w związku, ponieważ czuję, że dzięki temu mogłam stać się sobą i być niezależna

– wyznaje, kiedy spotykamy się na lunch. „Staram się unikać zależności emocjonalnej od innych. Znam wiele osób, które zaczęły się z kimś spotykać w młodym, naprawdę młodym wieku, a potem stały się emocjonalnie zależne od swojego chłopaka czy dziewczyny i teraz nie umieją już nie być w związku, muszą tego ciągle poszukiwać. Nie potrafią się nauczyć, jak być szczęśliwym tylko ze sobą, bo ciągle szukają tej drugiej osoby. Uważam, że to niezdrowe. Sądzę, że bezpieczniej i zdrowiej jest nie spotykać się z nikim w zbyt młodym wieku”.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej