Tekst premierowy z sobotniego wydania "Wysokich Obcasów", 1 czerwca 2019

Krzysztof Kwiatkowski: Nie bała się pani, że „Królowa kier” – film o kobiecie, która 17-letniego pasierba wciąga w seksualną grę – zostanie odczytana jako głos przeciwko takim ruchom społecznym jak #MeToo?

May el-Toukhy: Mam świadomość, że ktoś może bałamutnie wykorzystać film jako broń wymierzoną w bliskie mi wartości. Ale już sam mój lęk mnie zastanowił. Bo dlaczego portretowanie kobiety, która nadużyła swojej pozycji i władzy, niesie ryzyko? Kino kocha opowieści o mężczyznach, którzy dopuścili się morderstw i gwałtów. Uwielbia przygniecionych przez mroczną stroną swojej psychiki, śliskich bohaterów o moralności karłów ogrodowych. I jakoś nikt nie twierdzi, że to opowieści wymierzone przeciw całej płci.

Ale pokazuje pani ten film w czasie, gdy kobiety, które padły ofiarą przemocy seksualnej, znajdują odwagę, aby dawać temu świadectwo. I kiedy Donald Trump w odpowiedzi lekceważąco rzuca, że to „trudny czas dla mężczyzn”.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej