AGNIESZKA JUCEWICZ: Dużo się dziś mówi o poczuciu własnej wartości, ale gdyby zapytać kilka osób, co przez nie rozumieją, to myślę, że każdy odpowiedziałby inaczej.

DANUTA GOLEC: To mi przypomina anegdotę, którą usłyszałam na pewnym wykładzie: „Płyną dwie rybki, spotykają trzecią, która je pyta: »Cześć, chłopaki, jak tam woda?«. Rybki patrzą po sobie zdziwione: »A co to jest woda?!«”.

No więc z poczuciem własnej wartości jest trochę jak z tą wodą. Jeżeli działa sprawnie, to nawet go nie zauważamy. Dopiero kiedy nastąpią jakieś wahnięcia, kiedy ktoś tę wodę wyleje albo gwałtownie ją podgrzeje, można zauważyć, że ona w ogóle jest. Dlatego tak trudno jest poczucie własnej wartości zdefiniować.

Mnie się podoba porównanie go z układem odpornościowym. Zdrowe poczucie własnej wartości pozwala przejść przez różne życiowe zawirowania.

To ważny element tej układanki, ale sprawa z poczuciem własnej wartości czy też samooceną – bo potocznie te nazwy stosuje się zamiennie – jest znacznie bardziej skomplikowana.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej